Kredyt konsolidacyjny bez BiK?

Często jest nam zadawane pytanie o tzw. „kredyt bez bik”. Poszukują go osoby, które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej co poskutkowało znacznym obniżeniem zaufania co do ich zdolności spłaty pożyczek i kredytów. Jest to oczywiste, że powody takiego stanu rzeczy mogą być różne: od nagłych, pilnych i nieprzewidywalnych wydatków, przez utratę pracy, aż po najzwyklejsze w świecie niedbalstwo czy celowe ociąganie się ze spłatami (są i takie przypadki). Czasami niezdolność do spłaty kredytów nie pojawia się nagle, lecz narasta powoli i niepostrzeżenie wraz z nowymi, drobnymi zakupami, rozbitymi na niskie raty miesięczne, czy też ukrywanymi w „bez odsetkowych” okresach na kartach kredytowych, które kumulują się po przekroczeniu któregoś z terminów spłaty wraz z niebotycznym oprocentowaniem, wpędzając w ślepy zaułek, z którego oczywistym wyjściem wydawałoby się, jest zaciągnięcie kolejnej pożyczki czy kolejnego kredytu. Od tego już tylko krok do wpadnięcia w błędne koło kredytów i lawinę dalszych kłopotów, nieprzyjemne wpisy do biku i podobnych instytucji. A wtedy jesteśmy zablokowani, banki kredytów dawać nie chcą „bo bik”, więc naturalną rzeczą jest próba obejścia tej przeszkody dookoła – szukamy kredytu bez bik. W internecie aż roi się od ofert „kredyty bez bik” itd. Mankamentem większości z nich jest to, że zwykle brakuje pełnych danych kontaktowych, co dość mocno ogranicza ich wiarygodność. W większości przypadków to telefon komórkowy i imię. Czy to może nam gwarantować, że nie dodzwonimy się do piekła, a cyrograf do podpisu podsunie nam sam Lucyfer? To nie znaczy, że wszystkie takie oferty muszą być z gruntu złe lub zwodnicze, lecz chodzi o zachowanie daleko posuniętej ostrożności do takich ofert, aby nie popaść w jeszcze większe tarapaty.

Więc zanim zapadnie decyzja, aby wziąć „kredyt bez BIK” na średnio korzystnych warunkach (łagodnie pisząc) zacznij od rzeczy najprostszej i najlogiczniejszej w przypadku nieterminowych spłat – od próby podjęcia negocjacji z aktualnymi wierzycielami. Skoro masz kredyt to po co zaciągać następny? Tym bardziej, że pożyczkodawcy zależy jedynie na odzyskaniu swoich pieniędzy (nie mnożąc sobie przy tym kosztów) i zależy mu na tym, aby doszło do tego możliwie szybko. Błogosławieństwem w takim wypadku jest możliwość ubiegania się o wakacje kredytowe lub odroczenie spłaty raty pożyczki, która da na chwilę odetchnąć domowemu budżetowi i być może pozwoli zgromadzić środki finansowe. Kontakt bezpośredni z pożyczkobiorcą jest tu bardzo wskazany, bo sam fakt, iż aktywnie dążymy do pozytywnego rozstrzygnięcia kryzysowej sytuacji, stawia nas w lepszym świetle niż bierność, poddanie się nieprzychylnemu losowi i oczekiwanie na egzekucję. A jeśli wyczerpaliśmy tę drogę i ominięcie biku, kosztem wysokich odsetek i innych zabezpieczeń, jest dla nas jedynym rozwiązaniem, to stąpajmy po polu „kredyty bez bik” z najwyższą ostrożnością, jak po polu minowym. Na kredyt konsolidacyjny bez biku, jako taki – nie ma jednak co liczyć. Produkty prezentowane pod tą nazwą przez banki obarczone są tymi samymi wymaganiami co kredyty hipoteczne lub pożyczki gotówkowe i zrezygnowanie przez bank z uwzględnienia zapisów z Biura Informacji Kredytowej jest mało prawdopodobne, szczególnie w dużych bankach o ugruntowanej pozycji na rynku. To co może nam zostać zaoferowane, jako „kredyt bez bik” to najczęściej zwykła pożyczka, która pokryje zobowiązania, lub pożyczka hipoteczna, która będzie miała może lepsze warunki od zwykłej, jednak obciąży naszą nieruchomość gwarancją spłaty (zamiast żyranta). W takiej sytuacji, gdy kredyt konsolidacyjny jest synonimem niższej spłaty, niższego oprocenowania – ogólnie polepszenia warunków spłaty dla dłużnika, będzie to konsolidacja dość specyficzna i awaryjna.

7 Responsesto “Kredyt konsolidacyjny bez BiK?”

  1. Iwona pisze:

    witam interesowała by mnie kwota15000zl. na spłatę zadłużeń

  2. Barbara pisze:

    Owszem dużo tu racji ,ale często nie mamy wyjscia i najczęściej nie ze swojej winy popadamy w tarapaty finansowe.Moja historia jest tu przykładem.Prowadziłam firmę świetnie prosperującą 20lat.Dosłownie 3 lata temu zaczęły się problemy finansowe,kiedy obroty spadły o połowę,a 5lat wcześniej poczyniliśmy duże inwestycje.W związku ze spadkiem obrotów bank od 2006 roku część kredytu odnawialnego w rachunku przekwalifikowywał w kredyt ratalny na 3 lata.Doszło do tego,że poprzedni spłacaliśmy dopiero rok,a już następny był do spłacania na następne 3lata.W końcu z uzyskiwanego dochodu brakowało nam do kwoty rat.Oczywiście brakowało na towar i zapłacenie faktur u dostawców.Aby ratować firmę zaczęliśmy zaciągać kredyty gotówkowe,a to skytecznie dobiło firmę.Panie w banku dotąd bardzo miłe stały się wręcz opryskliwe i nieprzyjemne,a nas traktowano jak intruzów.Na jakiekolwiek próby uzyskania pomocy były odpowiedzi nie ma,nie można ,nie mamy takiego produktu.Wakacji kredytowych też nie było ani konsolidacji dla firm,więc niech mi nikt nie wmawia,że tak łatwo dogadać się z bankiem,w naszym przypadku był to Bank PKO BP.Firm naszej już nie ma są długi i komornik

  3. wioleta [edit] pisze:

    nie splacalam przez rok zadnych rat kredytu bo nie mialam zrodla dochodow od 4 miesiecy mam umowe na stale czy jest morzliwosc splacenia tych pozyczek prosze o kontakt.moj tel [edit]

  4. Jan pisze:

    Barbaro, na PKO wszyscy narzekają. Taki to bank chyba. Chociaż w każdym banku fajnie jest jak się nic nie dzieje, tzn wszystko idzie jak po maśle, klient spłaca swój haracz i nie marudzi. Z mojego doświadczenia widzę, że bankowcy zupełnie nie są przygotowani na radzenie sobie z „trudnymi klientami” i trudniejszymi sytuacjami. Jakby skupiali się na spijaniu samej śmietanki, ludzi z problemami zostawiając tajemniczym firmom określanym jako parabanki, za które nikt nie chce ręczyć.
    To może wynikać z młodych kadr. Na pierwszy ogień idą osoby z małym doświadczeniem, nowi pracownicy, żeby oswoić sie z klientami. Może stąd wynika takie wrażenie (nie jesteś odosobniona Barbaro). Ale dziwię się, że banki, które wydają miliony na wszechobecne reklamy swoich kredytów i lokat, w taki banalny sposób tracą punkty wizerunkowe.
    Inna sprawa, że kadry w bankach były wietrzone gruntownie jakieś 10 lat temu. Do tego czasu chyba powinno udać się wychować ludzi o przyzwoitej wiedzy z doświadczeniem. Chyba, że wszyscy pojechali za granicę i nie wrócili jeszcze. Jak wracają to też rzadko z doświadczeniem w swoim zawodzie. Eh, można by tak długo komentować… pozdrawiam.

Komentarz